#12 Co na to autor? Rozmowa z Jackiem Kujawą (podcast) - Po drugiej stronie książki - podcast (audiobook mp3)

Słuchaj w abonamencie

Go Max zyskujesz:
 

  • Słuchasz i czytasz bez limitu
  • Wybierasz spośród ponad 140 tys. audiobooków, ebooków i komiksów dostępnych w aplikacji
  • Korzystasz jednocześnie na 2 urządzeniach np. smartfon i tablet lub czytnik ebooków
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie

W Go Standard zyskujesz:

  • czytasz lub słuchasz 3 dowolne pozycje z katalogu e-booków lub audiobooków na 30 dni
  • wybierasz spośród wszystkich tytułów z naszego katalogu, ponad 140 tys. audiobooków, ebooków i komiksów dostępnych w aplikacji
  • podcasty i treści relaksacyjne (ASMR) słuchasz bez limitu

W Go Single zyskujesz:

  • czytasz lub słuchasz 1 dowolną pozycję z katalogu e-booków lub audiobooków na 30 dni
  • wybierasz spośród wszystkich tytułów z naszego katalogu, ponad 140 tys. audiobooków, ebooków i komiksów dostępnych w aplikacji
  • podcasty i treści relaksacyjne (ASMR) słuchasz bez limitu
Aktywujesz swoją kartę na wybraną liczbę tytułów Empik Go. Szczegółowe informacje na temat liczby tytułów znajdziesz w mailu z potwierdzeniem zakupu karty lub na materiałach dostępnych po zakupie w salonie Empik. Informacja o liczbie tytułów będzie również dostępna po aktywacji w Twojej bibliotece w aplikacji Empik Go.
Czytaj i słuchaj przez 30 dni jeden z wybranej bazy tytułów Empik Go

Z ofertą Empik Go Abonament biblioteczny zyskujesz:

  • dostęp do ponad 6000 audiobooków i 19000 podcastów
  • dostęp do ponad 31000 ebooków

Wykorzystując kod otrzymany od biblioteki, możesz korzystać z Empik Go na maksymalnie 2 urządzeniach, w następującej konfiguracji:

  • 1 czytnik oraz 1 urządzenie mobilne (telefon, tablet).

Z ofertą Empik Go Abonament biblioteczny zyskujesz:

  • dostęp do ponad 6000 audiobooków i 19000 podcastów
  • dostęp do ponad 31000 ebooków

Wykorzystując kod otrzymany od biblioteki, możesz korzystać z Empik Go na maksymalnie 2 urządzeniach, w następującej konfiguracji:

  • 1 czytnik oraz 1 urządzenie mobilne (telefon, tablet).

Z ofertą Empik Go Abonament biblioteczny zyskujesz:

  • dostęp do ponad 6000 audiobooków i 19000 podcastów
  • dostęp do ponad 31000 ebooków

Wykorzystując kod otrzymany od biblioteki, możesz korzystać z Empik Go na maksymalnie 2 urządzeniach, w następującej konfiguracji:

  • 1 czytnik oraz 1 urządzenie mobilne (telefon, tablet).

W Go Plus zyskujesz:
 

  • czytasz lub słuchasz 10 dowolnych pozycji z katalogu e-booków lub audiobooków na 30 dni
  • wybierasz spośród wszystkich tytułów z naszego katalogu, ponad 100 tys. audiobooków, ebooków i komiksów dostępnych w aplikacji
  • podcasty i treści relaksacyjne (ASMR) słuchasz bez limitu

W Go Mikro zyskujesz: 

  • czytasz lub słuchasz 1 dowolnego ebooka lub audiobooka w miesiącu 
  • wybierasz spośród wszystkich tytułów z naszego katalogu, ponad 100 tys. audiobooków, ebooków i komiksów dostępnych w aplikacji 
  • podcasty i ASMR słuchasz bez limitu 

W Go Mini zyskujesz:
 

  • czytasz lub słuchasz 2 dowolne pozycje z katalogu ebooków lub audiobooków w ciągu 30 dni
  • wybierasz spośród wszystkich tytułów z naszego katalogu, ponad 100 tys. audiobooków, ebooków i komiksów dostępnych w aplikacji
  • podcasty i treści relaksacyjne (ASMR) słuchasz bez limitu
Z tytułów dostępnych w abonamencie możesz korzystać tylko w aplikacji Empik Go
Produkt nie jest obecnie dostępny w żadnym abonamencie

Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy.

Ta rozmowa miała się odbyć tuż po wyemitowaniu dziewiątego odcinka podcastu pt. „Co wolno korektorowi”. Omawiałam w nim fragment powieści Jacka Kujawy zatytułowany Up, up and away. Można się było jednak domyślić, że w 2020 roku taki ambitny plan nie ma prawa wypalić. Co prawda do spotkania z Jackiem wtedy nie doszło, ale dobrze się stało, bo w międzyczasie opublikowałam też rozmowę z Kingą Rak. Znajdziecie ją w odcinku dziesiątym zatytułowanym „Redaktor czy psycholog?”. Rozmawiałyśmy o tym, jak powinna wyglądać relacja na linii redaktor–autor. Dziś możemy się więc odnieść do obu tych podcastów i rozwinąć tematy w nich poruszone, jako że mamy niepowtarzalną szansę porozmawiać z autorem we własnej osobie.



Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne


Gość: Jacek Kujawa


Montaż: Kamil Dudziński


Transkrypcja: Dorota Siwek


Plan odcinka



  1. Redakcja przedwydawnicza

  2. Współpraca autora z redaktorem – jak to wygląda?

  3. Redakcja a korekta

  4. Jak pisać komentarze?

  5. Korekta na żywo

    • Przeciągnięte głoski

    • Ekspresja na papierze

    • Didaskalia narratora

    • Czas w narracji

    • Rozbiór zdania krok po kroku



  6. Jak współpracować z autorem?


Źródła przywołane w odcinku



  • Jacek Kujawa, fragment powieści Up, up and away – pobierz tekst oryginalny i po redakcji

  • Jacek Kujawa, bajka o królu Oczytusie – pobierz bajkę

  • PDSK odc. 9: Co wolno korektorowi

  • PDSK odc. 10: Redaktor czy psycholog? Rozmowa z Kingą Rak

  • Monika Malita-Bekier – strona redaktorki

  • NutkoSfera, W Układzie Słonecznym

  • NutkoSfera, Małe ciała niebieskie

  • NutkoSfera, Piosenka o literce D


Transkrypcja podcastu #012 Co na to autor? Rozmowa z Jackiem Kujawą 


Z Jackiem poznaliśmy się kilka lat temu na Instagramie. Próbowaliśmy dojść do tego, jaka to była data, ale są to już tak zamierzchłe czasy, że nie udało nam się tego ustalić. Jacek prowadzi konto bookstagramowe. Recenzuje na nim książki. Nie ma to nic wspólnego z jego wykształceniem ani pracą zawodową. Jacek książkami i literaturą zajmuje się wyłącznie hobbystycznie i od lat konsekwentnie realizuje swoje plany, marzenia, ambicje związane nie tylko z recenzowaniem książek, ale też z ich tworzeniem.


Kiedy jakieś dwa lata temu ogłosiłam na Instagramie, że szukam testerów do Akademii korekty tekstu, Jacek zgłosił się jako jeden z pierwszych i rzeczywiście przez kilka długich miesięcy jako pierwszy czytał kolejne lekcje Akademii korekty tekstu i z punktu widzenia osoby niezwiązanej z językiem komentował i oceniał, czy to wszystko jest zrozumiałe. Później otrzymał oczywiście honorowe członkostwo pierwszej edycji AKT i okazało się, że ma do zaoferowania coś jeszcze: mianowicie swoje teksty. Kursanci mieli okazję ćwiczyć redakcję i korektę na tekstach Jacka, a teraz my mamy okazję prześledzić relację na linii redaktor–autor również dzięki twórczości Jacka Kujawy.


Wszystkie teksty, o których będziemy dzisiaj opowiadać zostały opublikowane w źródłach do tego odcinka. Polecam do nich zajrzeć, żebyście wiedzieli, o czym rozmawiamy. A będziemy rozmawiać nie tylko teoretycznie, ale też przeanalizujemy fragment powieści Jacka. Zaczynamy!


Daj się zabrać za kulisy świata książek i tekstu. Zobacz, gdzie się kryją błędy, i przekonaj się, czy korekta to zawód dla Ciebie. Słuchasz podcastu Po drugiej stronie książki. Zapraszam – Ewa Popielarz.


Ewa Popielarz: Cześć, Jacku!


Jacek Kujawa: Cześć!


EP: Bardzo Ci dziękuję, że przyjąłeś to zaproszenie i zgodziłeś się na rozmowę w podcaście – po to, żebyśmy mogli kontynuować wątek pracy z tekstem i poszanowania stylu autora.  Widziałabym tę naszą rozmowę jako rozbitą na dwie części, to znaczy: w pierwszej porozmawiamy sobie ogólnie o współpracy pomiędzy redaktorem a autorem, a w drugiej części przyjrzymy się fragmentowi Twojego tekstu, który już poznaliśmy w dziewiątym odcinku podcastu. Czy to jest dla Ciebie w porządku?


JK: Czyli redakcja na żywo, na żywym organizmie…


Redakcja przedwydawnicza


EP: Tak jest! Zaczniemy od końca. Zaczniemy od tego, czym podcast z Kingą Rak, który był wyemitowany w odcinku dziesiątym, się zakończył. Mianowicie od redakcji przedwydawniczej. Chciałabym Cię zapytać, jaki jest Twój stosunek do tego tworu, bo opinie są co do niej podzielone. Jedni mówią, że autor może się w czasie takiej redakcji przedwydawniczej wiele nauczyć i podszlifować swój warsztat i że to jest tylko na plus. Inni mówią: „Okej, tak, ale to już nie jest oryginalna książka. Jak można taką podrasowaną książkę pokazywać wydawnictwu?”. Jaki jest Twój stosunek do tego tworu, jakim jest redakcja przedwydawnicza? 


JK: Ja mówię tylko o sobie. W moim przypadku to jest konieczne, ponieważ robię mnóstwo błędów: od stylistyki, kropek po główną fabułę, wątki, postaci, spójności i tym podobne rzeczy. Dlatego ja nie dałbym rady puścić czegoś, co nie byłoby przez kogoś sprawdzone. W tym przypadku przez redakcję.


EP: Czyli Ty jako autor dajesz przede wszystkim pomysł i fabułę. A od redaktora oczekujesz, żeby pomógł Ci doszlifować tekst?


JK: Tak. Żeby to było w całości dobre do odbioru.


Współpraca autora z redaktorem – jak to wygląda?


EP: Jakie są Twoje oczekiwania wobec redaktora, wobec takiej osoby, która bierze na warsztat Twój tekst i będzie z nim pracować? Czy chcesz, żeby ten tekst został jak najwierniejszy Twojemu pierwotnemu zamysłowi, czy jesteś otwarty na dużo, dużo, dużo głębokich zmian?


JK: Jestem jak najbardziej otwarty na zmiany. Sam robię dużo błędów. Pierwsze, co robię, to zadaje pytanie: „Czy to w ogóle da się czytać? Nie patrz na błędy, tylko przeczytaj i oceń, czy to jest warte pracy”. Monika [Malita-Bekier] mi odpisuje „tak” lub „nie” i wtedy zagłębiamy się w tekst. Czy to ma jakiś początek i koniec? Czy postać na pierwszej stronie nie jest za wesoła, a zaraz potem depresyjna i znów wesoła? Czy ona jest spójna? Czy dalsze perypetie bohatera mają sens? Czy może lepiej dany wątek, rozdział przeczekać albo go wyrzucić? Tego oczekuję od mojej redaktorki –żeby wnikliwie pracowała ze mną nad tekstem.


EP: Czyli to jest wspólna praca nad tekstem. Na początek pewnie bardziej recenzja, opinia.


JK: O! Brakowało mi słowa. Tak, to bardziej recenzja.


EP: Powiedz, jak to wygląda technicznie. Piszesz tekst i rozumiem, że na początek jesteś z nim sam. Wysyłasz go do redaktorki do pierwszej recenzji. Ona Ci odsyła swoją opinię – ogólną i bardziej szczegółową, dotyczącą jakichś tam fragmentów. Czy teraz Ty jeszcze pracujesz głęboko nad tym tekstem sam? Czy to już ustalacie między sobą i ona szlifuje te fragmenty?


JK: Wy to nazywacie próbką redaktorską, tak? Ja wysyłam taką próbkę, trzy strony, żeby mogła zobaczyć, co to jest. Ona mi wskazuje kierunek, a ja potrafię to przepisać i kierować się dalej w tym nurcie. Kończę trzy czwarte tekstu i mówię, żeby ona zaczęła pracę nad tym tekstem, a ja skończę resztę. Tak było w przypadku bajki. Napisałem to w jeden dzień, wysłałem. Później dopisałem, poprawiłem, to zostało odbite z powrotem i zamykamy. W tym procesie było paręnaście wymian jeszcze.


EP: Powiedz, o jakiej bajce mówisz, bo ja wiem, ale publiczność tego nie wie.


JK: Nie wiem, czy jest warta pokazania. Czy to jest fajne.


EP: A wiesz co? Podlinkuję ją do tego podcastu. Wystawimy ją na ocenę słuchaczy.


JK: To jest bajka pod tytułem… zapomniałem tytułu! Pamiętasz?


EP: Tytuł jest nieistotny. Powiedz, o czym jest.


JK: To jest bajka o pewnej krainie, w której rządzi król Oczytus. On uwielbia czytać. To jest zresztą wyspa. Nie ma kto dostarczać nowych dzieł, a Ci, co na tej wyspie zostali, tworzą niewiele. Powstaje więc pewien zawód, który ma jak najwięcej tekstów przyprowadzić na wyspę. Te teksty nie są zbyt dobre. Są kiepsko napisane. Jest potrzebna osoba, która to wszystko ładnie poprawi, żeby było miłe w odbiorze dla króla.


EP: Tu postawmy trzy kropki, a ciąg dalszy na stronie ewapopielarz.pl pod dwunastym odcinkiem podcastu Po drugiej stronie książki. Bardzo prosimy o opinię dla Jacka!


Redakcja a korekta


EP: Cały czas mówimy o redakcji. Trochę powiedzieliśmy o recenzji. Bardzo mi się podobają te etapy pracy z tekstem, bo z tego by wynikało, że rzeczywiście redakcja przedwydawnicza może być dla autora momentem szlifowania swojego warsztatu. Dostajesz tekst w postaci próbki redakcji i potem wedle tych zmian sam poprawiasz dalej.


JK: Wiem, czego się mniej więcej trzymać. I tak pewnie zbłądzę X razy, ale redaktorka jest po to, żeby to naprostować.


EP: To jest takie odbijanie piłeczki, tak jak mówisz. Czy dzięki temu masz poczucie, że piszesz coraz lepiej?


JK: Jak najbardziej. To jest dla mnie bardzo wartościowe, bo wiem, na co zwracać uwagę. Nie muszę się martwić, bo wiem, że tekst poprawi mój współpracownik. Ja skupiam się na dobrej fabule, spójnym bohaterze. Żeby ten fragment powieści był dobry w odbiorze.


EP: Cały czas mówimy o redakcji i o recenzji, a powiedz, czy czujesz jakąś różnicę pomiędzy słowami redakcja a korekta, bo tutaj jest bardzo dużo kontrowersji.


JK: Zdecydowanie. Nie wiem, czy nie obrażę kogoś przypadkiem, ale redaktor jest od tego, żeby ze mną pracował z tekstem, a korekta jest od tego, czy przecinek stoi w dobrym miejscu. Ja to tak postrzegam.


EP: Ja zawsze powtarzam, że redakcja to jest pierwsze czytanie po autorze.


JK: No tak. Chociaż pierwsza to jest moja żona.


EP: (śmiech) Twoja żona jest redaktorem do kwadratu w związku z tym. To by się zgadzało. Redaktor ma po prostu więcej pracy. Korektor dostaje tekst przefiltrowany przez autora i przez jego autorskie poprawki, i przez poprawki redakcyjne.


JK: Na niektóre rzeczy ja muszę zwracać uwagę, a niektóre mogę olać. Ja kompletnie olewam to, gdzie ten przecinek ma stać. Znam te zasady, zresztą w Akademii się uczyłem tego z 15 razy, ale nie do końca załapałem jeszcze, o co chodzi. Po drugie, ja nie muszę tego wiedzieć, bo ktoś to zrobi za mnie.


EP: Wiesz, że ja pamiętam taki test przecinkowy, który robiłeś, kiedy trwała pierwsza edycja Akademii?


JK: To chyba wszystkie błędy zrobiłem.


EP: Nie! Powiedziałeś, że wszystkie zadania miałeś rozwiązane dobrze. Była taka sytuacja. To było 10 zdań, które zrobiłeś dobrze, bo byłeś świeżo po przeczytaniu lekcji.


JK: Aaa! To już wiem! Miałem wszystkie materiały wydrukowane i ryłem to przez tydzień czasu.


EP: No i dobrze! Ja jestem przekonana, że część tych informacji zapadła Ci w pamięć głęboko, gdzieś tam jeszcze siedzi i będzie procentować. Ale od tego są rzeczywiście korektorzy, redaktorzy.


Jak pisać komentarze?


EP: No dobrze, przejdźmy dalej. Mamy ten tekst, wraca do Ciebie po redakcji, no i rozumiem, że jeżeli masz świadomość, że tam było dużo do zmiany, to oglądasz go w trybie śledzenia zmian z podglądem poprawek i tam jest dość czerwono. Jak Ty się wtedy czujesz, kiedy widzisz swój tekst taki „pokiereszowany”? Pierwsze wrażenie.


JK: Spodziewałem się.


EP: (śmiech) Taki autor to skarb. Druga myśl – przeglądasz wszystkie poprawki?


JK: To, co jest pokreślone, czytam od początku. Nie ma, że zwracam uwagę tylko na komentarz. Zaczynam od A i idę do Z. Od pierwszego zdania do ostatniej kropki.


EP: Nie będę Cię teraz pytać, czy się na wszystko zgadzasz, bo o tym porozmawiamy sobie w drugiej części tego podcastu, ale chciałabym przejść do komentarzy, o których powiedziałeś. Wiem, że słuchałeś podcastu dziesiątego z Kingą Rak. Mówiłyśmy o tym, w jaki sposób pisać komentarze, żeby autorowi się nie zrobiło przykro, że tak na niego napadamy w czasie korekty. Powiedz: czy Ty to odbierasz osobiście? Czy jest wskazane, żeby na przykład jakiś emotikon wrzucić w komentarzu, czy odebrałbyś to raczej jako nieprofesjonalne? Redaktor niech tam się językiem zajmie, a nie emotikony mi wrzuca.


JK: Ja sam jestem nie do końca profesjonalny. Też w odpowiedzi na komentarze piszę emotki. Jak coś mi się nie podoba, to piszę: „Bleee”.


EP: Tak mi napisałeś w odpowiedzi na mój komentarz: „Fuuj”. Ja się poczułam dotknięta. (śmiech) Czyli generalnie można Ci pisać w komentarzach prawdę, szczerą prawdę i tylko prawdę.


JK: Na przykład komentarz: „Ewa Popielarz: Do bani ten fragment”. Ja bym przeżył taki komentarz.


EP: Jacek teraz się uśmiecha pod nosem i mówi: „Dobra, zmienię to, skoro jej nie pasuje”.


JK: No tak. Albo zastanowię się, czemu jej nie pasuje.


EP: A nie masz czegoś takiego: „Czemu jej nie pasuje? Przecież tyle nad tym siedziałem, tyle się głowiłem. To jest najlepszy fragment, jaki napisałem!”.


JK: Nie mam przykładu teraz…


EP: Zaraz przejdziemy do przykładów, bo wychodzisz teraz na takiego autora, który się na wszystko zgadza i wszystko jest fajnie. A to wcale tak w rzeczywistości – przynajmniej na tekście, który wspólnie między sobą wymieniliśmy parę razy – nie wyglądało. Zaraz będziemy znęcać się na żywo nad tym tekstem. A właściwie już możemy do tego tekstu przejść. Co będziemy rozmawiać teoretycznie!


Korekta na żywo


EP: Na potrzeby dziewiątego odcinka podcastu użyczyłeś nam swojego tekstu, a właściwie na potrzeby Akademii korekty tekstu – bo zgodziłeś się jeden ze swoich tekstów przekazać kursantom, nie pierwszy raz zresztą, żeby sobie po ćwiczyli korektę i redakcję fragmentu powieści. Ja go też przemaglowałam przez swoje redaktorskie oko. Przesłałam Ci ten tekst po redakcji, a Ty ustosunkowałeś się do moich poprawek. Pierwsze moje spostrzeżenie było takie, że generalnie nie miałeś żadnych zastrzeżeń do interpunkcji, do zapisu dialogów, małych, dużych liter, do formatowania, do tych wszystkich dywizów, półpauz itp. – co by się zgadzało z tym, co mówiłeś do tej pory: że zrzucasz to na karby korektora, redaktora.


JK: Bo się nie do końca na tym znam. Po drugie jestem leniwy i nie chcę się znać.


EP: W naszym zawodzie niestety się tak nie da.


JK: Taka praca.


EP: Taka praca, co zrobić. Nie rozwodzimy się nad tym, co jest oczywiste i na co wyraziłeś zgodę, bo to jest mało interesujące. Bardziej interesujące są te fragmenty, co do których mieliśmy nieco różne zdania.


Odwołujemy się teraz do tekstu, który był czytany i opublikowany w odcinku dziewiątym podcastu. W źródłach tego odcinka znajdziecie je go w wersji oryginalnej i po korekcie.


Przeciągnięte głoski


EP: Jest tu dużo dialogów. To króciutki fragment, dialog ojca z synem. Wypowiedzi dziecka często zaczynają się od przeciągniętego „aaa”. Ja to skróciłam do jednego „a”. Ty powiedziałeś, że jednak byś powrócił do pierwotnej wersji, bo lubisz takie przeciągnięte głoski. Czy byłabym w stanie Cię przekonać, żeby jednak je skrócić?


JK: Czym to poprzesz?


EP: To jest bardzo dobre pytanie! Często powtarzam korektorom, że jeżeli chcą coś zmienić, to muszą podać argument. Więc słuchaj, moje argumenty są takie: kiedy czytałam ten tekst po raz pierwszy, nie za bardzo wiedziałam, jak przeczytać to „a”. Również dlatego, że raz po nim jest przecinek, a raz go nie ma. Wiem, że dla Ciebie to może nie mieć znaczenia (śmiech), ale ja to przeczytałam na różne sposoby. Miałam kilka wersji. Przeczytam te zdania:


Aaa na które z tych słońc leciała dzisiejsza rakieta?


A drugie:


Aaa, przy tych słońcach są planety jak w naszym układzie?


Nie wiedziałam, czy przeczytać to „Aaa” jak rozpoczęcie kolejnego pytania zadanego przez dziecko – od takiej przeciągniętej pytającej głoski. To była jedna z wersji. Druga wersja to było przytaknięcie. Trzecia skojarzyła mi się z ziewnięciem, ale to mi nie leżało w tym kontekście. Sytuacja dzieje się wieczorem, niby by pasowałoby, ale nie leżało mi. W związku z tym, że miałam dylemat, jak to przeczytać, stwierdziłam, że bezpieczniej będzie i bardziej jednoznacznie, jeżeli to skrócimy do pojedyncze litery. I tak ten dialog jest dynamiczny, widać, że dziecko sypie pytaniami jedno po drugim, więc wymiar rozmowy ojca z dzieckiem mamy zachowany.


Teraz piłeczka po Twojej stronie: czy zgodziłbyś się na zmianę, czy jednak zostajemy przy potrójnym „a”?


JK: Najpierw bym powiedział, że to ten pierwszy scenariusz. Dziecko siedzi i mówi: „Aaa dlaczego tak?”. Może tam brakowało narracji – narrator powiedziałby, że dziecko jest zaciekawione. Coś w tym stylu. Chciałem tu wydobyć słowa mojego pięcioletniego syna, bo on też tak potrafi czasem strzelać pytaniami.


EP: Właśnie miałam takie odczucie, że słyszysz to, co ten chłopiec powiedział. Ale nie byłam w stanie z tego, co jest napisane, wysłyszeć Twojej intencji.  Zaproponowałabym w takim razie, żeby usunąć przecinki, bo one wprowadzą nam przytaknięcie. A po drugie – żeby zostawić zawsze trzy literki „a”.


JK: To były więcej niż trzy?


EP: Raz były trzy, raz cztery.


JK: To zatrzymałbym się na trzech.


EP: Tak, proponowałabym, żeby to ujednolicić, bo po pierwsze lubimy liczby nieparzyste. Kwiaty się daje nieparzyście… Poza tym jak są dwie literki albo cztery, to czytelnicy odbierają je jako błąd. Trzy wyglądają tak, jakby to miało być celowo wstawione. Czyli zostajemy przy potrojonym?


JK: Ja bym został przy potrojonym. Myślę, że bym się uparł przy tym i powiedział: „Nie, Ewa, robimy trzy a”.


EP: Autor może wszystko. Nawet jeśli coś nie jest dopuszczalne, to jeśli się uprzesz, będzie dopuszczalne. To jest wola autora, ostateczna wyrocznia.


Ekspresja na papierze


EP: A powiedz, jak już jesteśmy przy takich nietypowych zapisach, jaki masz stosunek do dużych liter i do wielu wykrzykników. Ja, szczerze mówiąc, zwykle staram się tonować tę ekspresję, bo mam wrażenie, że czy jeden wykrzyknik, czy trzy, nie ma wielkiej różnicy w odbiorze. I tak jest hałas na papierze. Czy to ma dla Ciebie znaczenie?


JK: W tym przypadku dziecko się na coś zgadza. Jest przeciągłe „tak” i dwa, trzy wykrzykniki. O tym mówimy?


EP: U Ciebie w tekście nie ma wielu wykrzykników. Są duże litery. Na koniec chłopak mówi: „TAK!” – krzyczy dużymi literami. Potem jest na końcu wykrzyknik.


JK: Ja bym chciał, żeby to było takie głośne. Powiedziane dziecięcym, piskliwym głosikiem.


EP: Żeby zostało napisane dużymi literami. Tu już niestety musi się wciąć narrator, bo piski będzie ciężko ująć w słowa.


Didaskalia narratora


EP: Jak jesteśmy przy narratorze – omawialiśmy ten tekst w Akademii korekty tekstu i dla części osób było to dziwne, że narratora prawie nie ma w tym dialogu. Mnie się to bardzo podoba – nie podlizuję się, absolutnie. Dialog jest dynamiczny. Mówią: ojciec, syn, ojciec, syn – i narrator jest tam kompletnie niepotrzebny w wielu miejscach. Czy gdyby redaktor zaproponował Ci pododawanie jakichś wstawek odnarracyjnych, byłbyś skłonny na to przestać? Czy Twoim celem było właśnie takie dynamiczne zapisanie tego dialogu?


JK: W tym fragmencie miało tak być. Oni siedzą sobie na polu i patrzą. To miało takie być. Oni siedzą, tulą się. On opiera brodę na jego główce.  Wszystko się dzieje szybko.


EP: Czyli zdecydowanie narrator nie ma tutaj żadnej roli.


JK: Ale wiem to już ze swojego warsztatu, że u mnie tego brakuje. Także gdybyś mi coś podsunęła, tobym się zastanowił z pięć razy: „A może ma rację”. Ja mam tak, że dialogi robię na zasadzie: „ciach, ciach”, a faktycznie potrzeba by było czasem na przykład, żeby narrator powiedział: „powiedziało piskliwym głosikiem dziecko”.


EP: Takie sugestie mogłyby wyjść w momencie, kiedy zaczęlibyśmy rozmawiać o tych przeciągniętych literach czy o tym wykrzyczanym „tak” na koniec. Rozmawiamy i Ty mówisz, że dziecko to powiedziało z takim piskiem. Ja tego pisku w ogóle nie słyszę jako czytelnik i w tym momencie jest rzeczywiście pole do wkroczenia dla narratora. Ale żeby po każdym dialogu się odzywał, to moim zdaniem zdecydowanie przesada.


JK: W pierwszym odcinku, kiedy mówiłaś o tym tekście, nawet zrobiłaś taką symulację: „dziecko odpowiedziało”, „powiedział zamyślony ojciec”. To byłaby nuda.


EP: Rozciągałoby się to bardzo. Stracilibyśmy tę dynamikę, którą mamy na tym obrazku.


Czas w narracji


EP: Jeżeli jesteśmy przy narracji, to powiedz mi jeszcze, czy czas, który został zastosowany w tym fragmencie, był dobrany celowo? W pierwszym akapicie mamy rodzaj wprowadzenia: jest tu czas przeszły. Piszesz tutaj o lotach w kosmos, zupełnie poza tą scenką, więc jak najbardziej czas przeszły pasuje. Później mamy nakreśloną sytuację w czasie teraźniejszym – pięcioletni Dawid siedzi na kolanach ojca, patrzą w gwiazdy. Mamy tu czas teraźniejszy. A potem, jak już bohaterowie rozmawiają, to narrator zaczyna nam mówić w czasie przeszłym, że chłopiec się wpatrywał, ojciec się uśmiechnął.


O ile pierwszy akapit może być w czasie przeszłym, bo on jest odcięty od całości, to dalej sugerowałabym jednak ujednolicenie czasu. Bardzo lubię powieści pisane w czasie teraźniejszym, chociaż jest to trudne. U mnie jest takie 50/50. Jestem w stanie zmienić książkę na czas teraźniejszy albo na czas przeszły. Decyzja należy do Ciebie. Powiedz, czy to było zamierzone, celowe, czy byłbyś za ujednoliceniem?


JK: To moja kompletna nieświadomość i pięta achillesowa. Ja się gubię w czasach. Z zamysłu chcę, żeby to było w przeszłym, ale jak wpadnę w wenę, to lecę i strzelam. Jak sam sobie czytam, to jak wyłapię od razu, zmieniam na przeszły. W czasie teraźniejszym, jak mówiłaś, jest większa trudność w pisaniu. Lubię pisać w przeszłym, ale czasy mi się mieszają. Monika, jak ze mną współpracowała, to w pewnym momencie zgłupiała, bo było raz tak, raz tak, więc zmieniała wszystko na czas przeszły.


EP: Świetnie, że o tym mówisz, bo czasem wydaje się, że autor miał jakiś cel, to było zamierzone – takie mieszanie czasów – bo na przykład nakreśla sytuację i chce, żeby ona była bliższa czytelnikowi, więc jest czas teraźniejszy, a w dialogu używa przeszłego. My możemy sobie dorobić ideologię do tego, co widzimy, ale najprościej jest zapytać i wtedy czasem wychodzi sytuacja jak teraz, kiedy mówisz: „Ja się w tym gubię. Zmieniaj na przeszły”. Nie dowiemy się tego, jeśli nie zapytamy.


JK: To ważne, bo Monika nie wiedziała, ale od razu zapytała.


EP: Czasy to jest taki newralgiczny punkt w powieściach, bo można nimi grać tak, żeby zmieniać sytuację, np. jak mamy retrospekcje wklejane do powieści.


JK: Tu się lubię pobawić. To robię, staram się.


EP: Wtedy następuje zmiana czasu i od razu wiadomo, że jesteśmy w innej przestrzeni.


JK: Nawet pierwszoosobowo można polecieć.


EP: Ujednolicenie tego od razu będzie grubym błędem. Autor nie byłby zadowolony, żeby to potem wszystko cofać.


JK: Ja mam sprzeciw. Jakbym wiedział, że to zrobiłem celowo, to od razu mówię stop.


EP: Jak wyczuć, czy zabieg był zastosowany celowo, czy nie? Zapytać. Proste. Dokładnie tak samo jest z powtórzeniami. Czasem widać, że powtórzenie wyszło przez przypadek i od razu wiadomo, że trzeba je zmienić na synonim. Czasem jednak wydaje się, że powtórzenie jest celowe. Miałam kilka takich sytuacji, kiedy wydawało mi się, że autor celowo wstawił jakieś powtórzenie, nawet to ciekawie brzmiało, ale na wszelki wypadek dodałam komentarz: „Czy to jest celowe?”. Autor mówi: „Nie. Tego miało nie być. Dobrze, że to wyłapałaś”. Więc znów pytania, pytania, pytania.


Rozbiór zdania krok po kroku


EP: Narrację mamy chyba ogarniętą, a teraz chciałabym się dłużej zatrzymać przy zadaniu, w którym w ogóle nie zaakceptowałeś moich poprawek. (śmiech) I tutaj obalamy mit Jacka, który się na wszystko zgadza. Nie doszliśmy przy tej krótkiej wymianie maili do żadnego konsensusu, więc mam nadzieję, że teraz do niego dojdziemy. Jedziemy na żywo, rozprawiamy się z tekstem. Ja teraz przeczytam zdanie w oryginalne, a potem powiem, jak je zmieniłam. I będziemy to słowo po słowie analizować. Dobrze, czyli nastawiamy zegarki na kolejne półtorej godziny. Oryginał brzmi tak:


Chłopiec znał podstawowe założenia układu słonecznego z piosenki dla dzieci, w której planety śpiewają o swojej budowie i pochodzeniu, jednak nie pojmował ich rozmiarów.


Po zmianach było tak:


Dawid podstawową wiedzę o Układzie Słonecznym czerpał z piosenki dla dzieci, w której planety śpiewają o swojej budowie i charakterystycznych cechach, jednak nie pojmował wymiarów kosmosu.


I teraz tak – chłopiec/Dawid. Od razu się usprawiedliwię, dlaczego zmieniłam – to jest druga wstawka narratora. Pierwsza zaczynała się od słowa „chłopiec”, więc chciałam, żeby było urozmaicenie. 


JK: Po to tu jesteś. Rób. Tak może być.


EP: Pierwsze koty za płoty. To było proste. Jedziemy dalej. „Znał podstawowe założenia układu słonecznego”. Ja to zmieniam na „podstawową wiedzę o Układzie Słonecznym”. Dlaczego zmieniłam? Pozwól mi się usprawiedliwić, a potem mi powiesz, że to jest źle. Nie upieram się przy wiedzy. Może tu być inne słowo, ale nie zostawiłabym słowa założenia. Wydaje mi się, że założenia mogą być do teorii, hipotezy, planów.


JK: Wystarczy mi. Okej.


EP: Przekonałam Cię teraz?


JK: Jakbym takie uzasadnienie dostał w komentarzu, to by było okej.


EP: Do tego fragmentu nie dodałam komentarza, bo wydało mi się to oczywiste. Ale to znów sytuacja, kiedy musimy ze sobą rozmawiać.


JK: Myślę, że do tego momentu nie zwróciłbym uwagi.


EP: Czyli wiedza jest okej? Dobra. Dwa plusy dla mnie. Jedziemy dalej.


JK: Tylko jedno słowo dalej kłuje mnie w...

ID produktu: 1260538652
Tytuł: #12 Co na to autor? Rozmowa z Jackiem Kujawą (podcast) - Po drugiej stronie książki - podcast
Seria: Po drugiej stronie książki
Autor: Popielarz Ewa
Lektor: Popielarz Ewa
Wydawnictwo: Po drugiej stronie książki
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Data premiery: 2021-01-18
Rok wydania: 2021
Format: MP3
Brak
ocen
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Oceń:
Dodając recenzję produktu, akceptujesz nasz Regulamin.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego